Będą nowe toalety w Płocku

W Płocku przybędzie nowych toalet miejskich, jednak sami mieszkańcy nie do końca są zadowoleni ze standardów toalet, które będą zamontowane na płockich ulicach.

Miasto niebawem podpisze nowe umowy najmu na 19 kabin sanitarnych. Dobrze, że kilka przybędzie. Źle, że będą to znowu najtańsze toalety typu toi toi. Choć na Starym Rynku ma kiedyś stanąć „wypasione” WC…

Toalety przenośne są rozstawiane na terenie miasta, w różnych miejscach, od 10 lat; ratusz podpisuje z wykonawcami roczne umowy najmu. Zdziwi się jednak ten, kto – choćby po krytycznym raporcie Najwyższej Izby Kontroli dotyczącym publicznych toalet, o którym pisaliśmy na początku października – miał nadzieję, że w Płocku coś w temacie drgnie. Można było tak sądzić, bo ratuszowi urzędnicy, mimo że raport nie opisywał problemów Płocka, bili się niemal w piersi i zapewniali, że rozważają rozstawienie kolejnych toalet z prawdziwego zdarzenia.

Nic z tych rzeczy. W magistracie – jak tłumaczą – rozeznali się w sytuacji, wszystko przeanalizowali i wyszło, że nowoczesne, zautomatyzowane toalety są po prostu za drogie. Urzędnicy podają choćby przykład Poznania, gdzie toalety kontenerowe z pełnym wyposażeniem stanęły podczas Euro 2012. – Koszt zakupu i montażu wraz z przyłączeniami wodno-kanalizacyjnymi jednej takiej toalety wynosi ponad 300 tys. zł. Z uwagi na zbyt wysokie koszty miasto nie może zrealizować takiej inwestycji – informuje Konrad Kozłowski z zespołu ds. medialnych w płockim urzędzie miasta. Pociesza na szczęście, że planowane jest postawienie kontenerowej toalety na Starym Rynku – ma być ona „wkomponowana w zabytkową część placu”. Ale na przyszły rok w miejskim budżecie zarezerwowane są jedynie środki na opracowanie dokumentacji projektowo-kosztorysowej.

Przypomnijmy, że w czerwcu – po kilkuletniej batalii – takie kontenerowe WC stanęło wreszcie przy starym dworcu autobusowym przy al. Jachowicza. Koszt zakupu i montaż zamknął się w blisko 75 tys. zł brutto. Tyle że od kilku dni na drzwiach toalety wisi kartka z informacją, że jest nieczynna do odwołania. – Największe problemy mamy z zamkiem na monety , żeby wejść do toalety, trzeba wrzucić złotówkę. – przyznaje  szef Muniserwisu, który administruje obiektem. Dyrektor tłumaczy, że jest wielu chętnych na siłowe wyciągnięcie pieniędzy, są też i tacy, którzy próbują się dostać do środka dzięki wrzuceniu… kamyków lub patyków. Zamek już kilkanaście razy był wymieniony, a kosztuje wcale niemało, bo 520 zł netto. Idzik wie, że sama wymiana zamka na niewiele się zda, ale rozkłada ręce. – Na razie nie mam jednak pomysłu, jak zapobiec dewastacjom

 

admin opublikowano dnia 2012-12-22 Kategoria: Automatyczne toalety, Modele toalet, Toalety publiczne