Toalety publiczne do zamknięcia…przez wandali, ale i nie tylko

Coraz częściej w naszym kraju toalety publiczne ulegają zamknięciu, albo czasowemu, albo całkowitemu. Jaki jest tego powód, kiedy powszechnie wiadomo, że tego typu infrastruktury w porównaniu do krajów Europy Zachodniej jeszcze zdecydowanie brakuje? Jak się okazuje bardzo błahy i prozaiczny i to nie jeden? Dzieje się tak głównie przez wanadali, którzy na tyle dają się we znaki właścicielom toalet publicznych, że Ci zmuszeni są do ich zamknięcia. Oczywiście są na tego typu wybryki różne rozwiązania. Najpopularniejsze to ograniczenie czasowe oraz instalacja monitoringu lub alarmu w szalecie miejskim. Kolejne to częste patrole policji i straży miejskiej.

Jednak w wielu przypadkach szalety miejskie są po prostu wykonane ze słabej jakości materiałów i komponentów. Związane jest to z faktem systemu przetargów publicznych, kiedy to samorządy kierują się głównie ceną zakupywały najtańsze szalety, a to często jak wiadomo nie wiąże się z wysoką jakością urządzeń. Tego typu inwestycję lepiej również powierzyć firmom, które posiadają wieloletnie doświadczenie. Nie zawsze jednak tak bywa, a na konsekwencje nie trzeba długo czekać. Na całej sytuacji zamykania takich nieodpornych na wandalizm toalet publicznych cierpią oczywiście mieszkańcy.

Zupełnie innym trendem i powodem jest mała frekwencja. I tutaj dochodzi często do paradoksu. Gdyż ma ona swoje przyczyny, albo w lenistwie i braku kultury albo zwykłym sknerstwie naszych rodaków wydania symbolicznej złotówki za skorzystanie z miejskiej toalety publicznej. Kolejny aspekt to z pewnością złe i nieczytelne oznakowanie lub lokalizacja szaletów miejskich. W wielu miastach i gminach toalety publiczne obecnie są natomiast jeszcze w miejscach, które nie są już tak popularne jak niegdyś, przez co nie ma tylu chętnych użytkowników na skorzystanie z ich usług.

Toalety publiczne w górskich kurortach.

Nadmorskie kurorty od pewnego czasu systematycznie inwestują w nowe toalety publiczne. Zdają sobie sprawę, iż w ich interesie jest dbałość o szeroki dostęp dla turystów do tego typu obiektów. Z szaletami miejskimi w górach bywało różnie. Często pamiętały lata poprzedniej epoki lub jeśli już były to solidnie płatne i do nowoczesności im dużo brakowało. Jednak najprawdopodobniej coś się ruszyło, bo temat zaczyna dojrzewać w stolicy Tatr, a Ustroń, czyli jedna z najpopularniejszych miejscowości w Beskidzie Śląskim zainwestował już w dwie Automatyczne Toalety Publiczne.

Automatyczna Toaleta Publiczna w Ustroniu. Źródło gazetacodzienna.pl

Na Internecie znaleźć tez można niedawno wykonany szalet miejski w Chochołowie oraz burze wokół budowy toalet publicznych w Nowym Targu. Od kilku lat działają tez kontenerowe szalety w Mszanie. Jednak do powszechności i standardów zachodnich gdzie pomimo nawet bardzo trudnego terenu budowane są imponujące architektonicznie, ale i komfortowe toalety publiczne nam jeszcze brakuje. Wciąż jeszcze dominują relikty przeszłości, a przecież turysta nie zając i pewnego standardu wymagać może. Im więcej będzie toalet publicznych na poziomie tym i nasze piękne góry będą po prostu czystsze.

Toaletowe muzeum oraz łowcy kamer w szaletach publicznych

Na świecie w zależności od kraju możemy napotkać na naprawdę dziwne rzeczy. Nie inaczej jest u naszych południowych sąsiadów, czyli czechów, których język od lat nas śmieszy i z wzajemnością. Jednak z racji tematyki tego bloga chodzi o cos związanego z toaletami, a mianowicie muzeum starych nocników i toalet, na które napotkać możemy w stolicy czyli w Pradze. Trzeba, przyznac, że zbiory posiada naprawdę imponujące, nie rzadko historyczne. Kolekcja tak, sie rozrasta, że muzeum musiało przenieść się do nowego budynku, który niebawem otworzy swoje podwoje na tamtejszej starówce. Dla zachęty warto dodać, ze są tam np :”trony” królowej Elżbiety II oraz Abrahama Lincolna.

Kolejna ciekawostka ze świata związana jest z coraz częstszym instalowaniem mikrokamer w toaletach publicznych, a szczególnie w damskich kabinach co również na razie w znikomym stopniu ale i w naszym kraju miało miejsce. Niestety w Korei Południowej to prawdziwa plaga. Głośno tam było o przypadku ginekologa potajemnie filmującego pacjentki, a nawet zawodników kadry pływackiej, którzy zainstalowali tego typu urządzenie w przebieralni swoich koleżanek. Dlatego na przeciwko nich stanęła specjalna brygada łowców kamer w szaletach miejskich mająca na celu ich poszukiwanie. Tego typu toaletowi policyjni detektywi to nowość, ale też co musi przerażać oznaka czasów. Jak widać technologia czasami podsuwa złe pomysły pomimo surowych kar za tego typu przestępstwo zwane tam „molka”.

Toalety publiczne platne czy bezpłatne, oto jest pytanie!

W Kołobrzegu toalety publiczne są w tym roku bezpłatne. Brak opłat wprowadzony został jako element zachęcający turystów do odwiedzin właśnie tego kurortu turystycznego. Tak samo stało się z biletami za wejście na tamtejsze molo. Owszem eksploatacja publicznych szaletów niesie za sobą pewne koszty, ale te miasto postanowiło wziąć na siebie i rekompensować je sobie wpływami z opłaty klimatycznej. 

Po pewnym czasie jednak Prezydent Kołobrzegu widząc rosnące koszty i obciążenia budżetu miasta postanowił jednak że przekona radnych by opłaty za szalety miejskie wróciły. Argumenty mówiące o przeciąganiu turystów i korzyściach wizerunkowych z tego płynących miały być mniej ważne, niż stan finansów miasta. Jednak radnym opozycyjnym się to nie spodobało i na szczęście dopięli swego. 

Tak powinno być we wszystkich kurortach turystycznych gdzie zostawianych jest wiele pieniędzy. Czemu za wszystko nawet toalety publiczne turyści maja płacić jak za zborze. Rozumiem, że są dojną krową, z której trzeba ściągać kasy ile się da, ale gdy czymś się zachęci i pokaże, że dany kurort jest dla nich przyjazny to i oni chętniej do niego przyjadą. Może tym tropem słusznym pójdą inne nadmorskie miejscowości. Czas pokaże. Oby tak się stało.  

Polemika: Dlaczego tak mało mamy toalet publicznych?

Po przeczytaniu artykułu na temat ilości toalet publicznych w polskich miastach w szczególności turystycznych, który opublikował niedawno Portal Samorządowy można odnieść wrażenie, ze w Polsce w tym temacie jest naprawdę słabo. Czy jednak to prawda?

Samorządy w naszym kraju są obciążone naprawdę wieloma kosztami, które musza ponosić. Choć obowiązek budowy szaletów miejskich i zadbania by była ich odpowiednia ilość ciąży na nich z mocy ustawy to jednak są to mało popularne inwestycje wśród wyborców, jeśli są już pożądane to wzbudzają dużo emocji. Temat nie jest taki oczywisty i jednoznaczny, bo niestety w wielu przypadkach ludzie nie chcą korzystać z toalet publicznych, albo przez stereotypowe myślenie o ich stanie czystości, które mają z czasu zaszłych, albo z powodu konieczności uiszczenia opłaty. Kolejna kwestia to koszty budowy toalet, które nie ważne jakie by były zawsze wydają się być dla obywateli zbyt wysokie ”bo oni by to zrobili taniej”. Nikt jednak nie bierze pod uwagę, ze nowe toalety publiczne to budynki, które są obwarowane wieloma obostrzeniami i wymaganiami.

Kolejna sprawa to fakt, że budowa nowego szaletu miejskiego jest dość czasochłonna, więc aby powstała większa ilość toalet publicznych potrzeba wielu miesięcy. Sama Warszawa do przetargu przygotowywała się kilka lat, a jeszcze dwa na pewno poczekamy nim cała sieć nowych toalet kontenerowych tam stanie. Zatem tezy wysuwane w przytoczonym artykule troszkę mijają się z faktami i brakiem znajomości tematu. Miasta i gminy w Polsce budują zdecydowanie więcej toalet publicznych niż jeszcze kilka lat temu. Czynią to jednak w ramach dostępnych środków finansowych, potrzeb oraz często rozkładają na kilka lat. Gonimy Zachód szybko, choć może nie tak szybko jak rosną nasze oczekiwania, ale cierpliwość z czasem zostanie nagrodzona, bo nawet jak samorząd zapomina o tak ważnych obiektach to tak jak np. w Częstochowie mieszkańcy sami o nowe szalety szybko się upomną.

Szalet miejski nie jedno ma imię, czyli toaletowe ciekawostki

Ciekawy gość zawitał do toalety publicznej znajdującej się przy plaży na Tasmanii. 120 kg Foka ucięła sobie drzemkę w damskim WC. Co ciekawe szalet jest oddalony aż 500 metrów od brzegu. Choć foki są w tym rejonie często widywane to jednak do teraz odwiedzin w WC nie notowano.

Olimpiada w RIO jeszcze trwa. Budzi jak wiadomo wiele kontrowersji oraz emocji. Jeden z australijskich koszykarzy postanowił troszkę rozluźnić atmosferę i zamieścił zdjęcie instrukcji z olimpijskich toalet publicznych. Trzeba przyznać, że bardzo pomysłowa, choć o to, że sportowcy nie będą trafiać do celu raczej nie ma co ich posądzać, bo to w każdej dyscyplinie maję we krwi.


Polskie toalety publiczne również mogą zaskoczyć np kamerą w męskim WC, która znajduje się w przybytku na trzecim piętrze Galerii Katowickiej. Dlaczego? z powodów bezpieczeństwa i jest skierowana tak by nie krępować i nie nagrywać osób korzystających z pisuarów. Według informacji, które można wyczytać jej instalacja była spowodowana negatywnymi zjawiskami, które zaczęły się pojawiać w tej właśnie toalecie galerii.

Zbliża się koniec telenoweli pt „Toaleta publiczna na Bulwarach w Rzeszowie”.

Budowa budynku wielokabinowej toalety publicznej w raz z prysznicami w Rzeszowie to temat bardzo długi. Odbyło się kilka niezakończonych wyłonieniem wykonawcy przetargów, a mieszkańcy na nowe bardzo potrzebne szalety miejskie na Bulwarach czekali miesiącami, a nawet latami. Wreszcie, gdy znalazł się wykonawca to zaproponował kwotę, co ciekawe, którą w stopniu minimalnym wiele firm już od początku wskazywało jako potencjalny koszt tej inwestycji.

Jednak najważniejsze, ze nowe toalety publiczne na Bulwarach wreszcie powstają, choć na ostatniej prostej mają pewien problem z zasilaniem, ale to już zapewne kwestia czasu. Co ciekawe urzędnicy zachęceni sukcesem wybudowania wreszcie szaletów na Bulwarach chcą stawiać tego typu obiekt na Żwirowni, czyli okolicznym kąpielisku. Czy tam będzie to trwało również tak długo? Oby nie, bo to miejsce również od dawna o tego typu szalety miejskie się prosi.

Nie wandaloodporne toalety publiczne w Świnoujściu i Zielonej Górze

Każda nowa toaleta publiczna opisywana jest mianem wandaloodpornej. Jak to jednak z tą wandaloodpornością jest? Oczywiście powinna być zarówno wewnątrz tak skonstruowana, aby nie było żadnych wystających elementów, które można by szybko urwać, a wszelkie urządzenia powinny być tak oczujnikowane, aby szybko reagować na nieprawidłowy sposób użytkowania. Z zewnątrz szczególnie strefa wejścia i wyjścia, czyli drzwi i wrzutnik są narażane na najczęstsze ataki ze strony tego typu osób. Winny być odpowiednio zabezpieczone pod kątem konstrukcyjnym. Polecany byłby też alarm, który w porę odstraszyłby tego typu rabusiów.

W praktyce jednak jest inaczej. Przykładem niech posłużą automatyczne toalety publiczne w Świnoujściu gdzie jedna, która ma tylko dwa lata już miała dwukrotnie zepsuty zamek i klamke, a druga ma niecałe pól roku i miała już zepsuty zamek, klamke oraz wrzutnik. Fenomenalna okazała się natomiast informacja dla potencjalnych uzytkowników podczas awarjii spłuczki. Na kartce napisano, że…brakuje wody. W nadmorskim kurorcie to dość kuriozalne ujęcie sprawy.

fot. iswinoujscie.pl

W Zielonej Górze za to stalowe szalety miejskie są atakowane przez bezdomnych, którzy robią sobie z nich noclegownie, a administratorzy nie mogą sobie z nimi poradzić, a wystarczyłby system czasowego przebywania w środku. Chyba jednak najcześciej „łupem wandali pada szalet miejski na szczecińskich bulwarach. Czy ostatecznie monitoring będzie tam skuteczny? Czas pokarze. Jak widać ludzie nie szanują tego typu obiektów, ale też dużo zależy od jakości elementów z jakich są takie toalety wykonane. Nie zawsze to co najtańsze jest dobre i wytrzyma lata, a czynnik ludzki i jego pomysłowość nie zna granic.

Kraków nadal bez nowych całodobowych automatycznych szaletów miejskich.

Światowe Dni Młodzieży już za dwa miesiące. Czasu pozostało, zatem bardzo mało. W Krakowie, który ma przyjąć 2 miliony turystów nadal toaletowej rewolucji niestety nie widać. Jest, co prawda 30 szaletów miejskich, ale to wciąż dużo za mało. Zapowiadano postawienie sieci automatycznych toalet. Przetarg zakończono w ubiegłym roku, a do teraz…nie ma ani jednej. Czy w 2 miesiące pojawią się wszystkie?

Tego nie wiadomo, nadal wszystko jest w trakcie zapowiedzi. Nawet gdyby się tak stało to owe szalety miejskie od razu przejdą chrzest bojowy, a to chyba niezbyt dobry pomysł. Nowy duży szalet miejski jest za to od pewnego czasu choćby na Rondzie Mogilskim. Te natomiast toalety publiczne, które już od wielu lat funkcjonują w Krakowie są remontowane i tutaj duży plus.

Jednak i tutaj jest też minus, a dotyczy czasu ich otwarcia. Jak wiadomo Kraków jest oblegany nie tylko za dnia ale i wieczorem i w nocy kiedy to życie nabiera tempa szczególnie na ścisłej starówce dzięki sporej ilości lokali. Zamykanie istniejących szaletów miejskich o godzinie 19 jest…troszkę niezrozumieniem uroków własnego miasta, które tą sprawę już dawno powinno mieć kompleksowo załatwioną.

Toalety publiczne w Katowicach kością niezgody

Budowa nowej toalety publicznej w Katowicach to temat bardzo szeroki. O potrzebie jej umiejscowienia w ścisłym centrum tego miasta wiadomo od dawna. Pierwszym światełkiem w tunelu miał być konkurs na projekt toalety publicznej na ul Tylnej Mariackiej. Projekt został wybrany i miał być realizowany w 2015r. Nic jednak takiego się nie stało.

Kolejny pomysł był taki, a by była usytuowana na nowo wyremontowanym placu zwanym „rynkiem” w jednym z pawilonów gastronomicznych. I tutaj sprawa zasadniczo się dużo nie zmieniła, bo taki pawilon powstaje, ale nie dla jednego lokalu a wielu. Przedziela on strefę rynku od strefy otwartej ciągnącej się aż do Spodka. Po co burzyć taki open space…nie wiadomo.

Wiadomo jednak, że pawilon już powstaje i będzie kością niezgody tak jak owa toaleta publiczna, która ma finalnie być jednym z jego elementów. Niestety jednak i tym razem nie jest to takie proste. Prawnicy wnieśli protest, będzie osobny przetarg. Cyrk, jakich mało. Szkoda, że mieszkańcom pozostaje tylko przecierać oczy ze zdumienia, a za potrzebą prawdopodobnie …iść do galerii handlowej.